Takich telefonów z zaproszeniem nie dostaje się codziennie.

Rzucić wszystko i pojechać? Czy zostać w swoim bezpiecznym miejscu?

W głowie natłok myśli i wewnętrzne rozdarcie między: chcę a boję się. Co wygra? A decyzję trzeba podjąć jak najszybciej.

No i… zdecydowałam się.

Myślisz, że było to dla mnie łatwe? Otóż nie!

To spory koszt emocjonalny. Jednak, gdybym nie podjęła tego wyzwania, żałowałabym.

Bez względu na to, czy byłabym zadwolona z wystąpienia czy też nie.

Tak!

Z każdej decyzji można wyciągnąć wnioski i naukę.

Każde doświadczenie to rozwój.

Uczucie satysfakcji, gdy pokonasz swoje własne ograniczenia – niezastąpione.

Dziękuję za wszystkie pozytywne głosy płynące do mnie w tym dniu i jeszcze kilka dni po. Dziękuję, że często choć nie znamy się osobiście – jesteście wsparciem!

?

Takie spojrzenie z zewnątrz pomaga, bo ja sama zwykle samą siebie oceniam zwykle dość krytycznym okiem. Jednak uczę się być dla siebie wyrozumiałą. Chociaż plamkę na bluzce dostrzegłam podobno tylko ja

?

Jak sobie poradziłam z wystąpieniem publicznym:

1. Przygotowanie – odpowiednio wcześnie opracowałam sobie konspekt wystąpienia, przemyślałam o czym będę mówić.

2. Trening czyni mistrza – poświęciłam kilka dni na trenowanie tego, co i jak chcę przekazać widzom.

3. Oddech – to naturalny sposób samoregulacji. Kilka głębszych wdechów pozwala umysłowi wrócić na właściwy tor.

4. Uważność – obserwacja siebie. Kiedy ciało zaczyna się spinać – reaguję: skanuję, rozluźniam, masuję, relaksuję.

5. Rozpoznaję emocje i potrzeby – skanuję swoje ciało, określam poziom napięcia, rozpoznaję i nazywam emocje, szukam ich przyczyny

6. Jedzenie – lekkie, zdrowe i pożywne, to co lubię. Rezygnacja z pobudzających używek: alkohol, kofeina, słodycze. Kuchnia japońska? Meksykańska? O nie! Nie eksperymentuję z jedzeniem przed ważnym wydarzeniem.

7. Dbałość o głos – mówię umiarkowanym, spokojnym, miękkim głosem. Nie mówię, gdy na zewnątrz jest chłodno.

8. Przekierowanie uwagi – czyli zajmowanie umysłu innymi zajęciami np. czytaniem, oglądaniem filmu, pisaniem. Wystarczy na kilka minut przełączyć uwagę, by poziom stresu obniżył się.

9. Racjonalizacja – znam swoje mocne strony i przypominam sobie o nich w momentach zwątpienia. Wiem, że to właśnie te moje zasoby pomogą mi podczas wystąpienia.

10. Sen – przed stresującym wydarzeniem staram się dobrze wyspać, a przynajmniej wcześniej położyć. Wszelkie techniki relaksacyjne są tu dozwolone. Obawiasz się, że przez stres dotknie Cię bezsenność? Spróbuj już kilka dni wcześniej uregulować porę pójścia spać i pobudki.

11. Redukcja zewnętrznych czynników stresujących – planowanie i zero eksperymentów. Wybieram pociąg zamiast podróży samochodem do nowego miasta, wybieram dojazd taksówką, sprawdzam trasę, nie testuję nowego stylu makijażu ani nowych kosmetyków (może pojawić się alergia!)

12. Dbam o wyjście awaryjne – myślę, co będzie mi potrzebne i zabieram to z sobą lub pytam o dostępność w hotelu: żelazko, zapasowe ubranie, suszarka do włosów itp.

13. Nie tworzę presji – celowo degraduję wagę wydarzenia, mówię o nim dopiero wtedy, gdy uznam, że chcę (o ile satysfakcjonuje mnie ono na tyle, że chcę się nim podzielić). *Punkt 13. nie całkiem udało się zrealizować, ponieważ niektórzy z Was oraz znajomi wysyłali mi zdjęcia swoich telewizorów oglądając mnie na żywo

?

Co było bardzo miłe I już. Tyle, albo aż tyle. Skuteczne

A Ty? Czy przyjęłabyś takie zaproszenie?

Czy stres odbiera Ci mowę czy motywuje?

Lnk do mojego wsytąpienia o tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *